Pierwszy dzień wiosny 2020

Tegoroczny pierwszy dzień wiosny zapamiętamy jako gwałtowne obniżenie temperatur, śnieg w górach i koronawirus w tle..

 

Pewnie zabrzmię trochę egoistycznie, ale wciąż dociera do mnie jakie to szczęście, że mam swój mały ogród. Udało się nam spędzić rodzinnie pierwszy tydzień izolacji, bez większych spin i przepychanek. Nie liczę oczywiście walki o komputer, bo każdy chce mieć "zaliczone" domowe nauczanie jako pierwszy.. Domowa kwakwarantanna nie zwalnia nas z obowiązku codziennej nauki :)

cebulica

Staram się narzucić sobie pewien rygor regularnego pisania i powiem wam, że wychodzi to różnie.

Mamy jednak dwudziesty pierwszy marca, a ta data zobowiązuje. Wiosna w mieście. Już taka fajna, cieplutka. Miniony tydzień naładował nas energią potrzebną do dalszych prac ogordowych. Trochę tak jakbyśmy wszyscy działali na baterie słoneczne :) Co tam, że cały świat panikuje i lęka się koronawirusa. My ogrodnicy mamy swoje przydomowe sanktuaria, gdzie jest wystarczająco dużo zajęć aby oczyścić swój umysł i uspokoić myśli. Naprawdę coś w tym jest.

ciemiernik

Przez te kilka dni, od kiedy ogłoszono zamknięcie szkół, niemal każdą chwilę spędzaliśmy na świeżym powietrzu. Stałe punkty dnia, jak powtarzana mantra: pobudka, śniadanie, domowe nauczanie, ogarnięcie obiadu i ogród.. do samej szarówki. Człowiek wraca zmęczony, ale szczęśliwy.

Po raz pierwszy od kilku lat przycięłam różane krzewy nie czekając na kwitnienie Forsycji. Mam tylko nadzieję, że prognozy, w których straszą mrozem nawet do -6 stopni plus opady śniegu to tylko kiepski żart. W końcu dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny.Słońce od samego rana próbuje przebić się zza chmur.. z lepszym lub gorszym skutkiem.. Stan przejściowy, jak wszystko w naturze.

irys żyłkowany

fiołek

 

Wiecie jaki jest plus minionej zimy? Już nie będę jęczała o chorobach i szkodnikach, ale skupmy się na pozytywach. Pierwszy raz od kiedy zajmuję się ogrodem nie mam żadnych strat. ZERO STRAT! Byliny pięknie odbijają, róże wszystkie bez śladu zimowego przymrożenia. Nawet werbena patagońska przeżyła jako bylina (co w naszym klimacie się nie zdarza) i tak to wygląda, że poza siewkami będę miała, po raz pierwszy, dorosłą sadzonkę. Szok.

Cieszmy się z małych rzeczy. Szczególnie w tym ciężkim czasie trzymajmy się razem. Bądźmy ze sobą, a nie tylko obok siebie. Wspierajmy się. Życzę wszystkim zdrowia i spokoju. Zostawiam wiosenne widoczki :)

agrest

piwonia drzewiasta

śnieżnik