Różane Miss Obiektywu 2019 :)

Wyjątkowo stronnicze wybory najlepszej róży ubiegłego sezonu zakończone. Zakłady zamknięte, punkty zliczone, zdjęcia wybrane :) Czas przedstawić laureatki.

 Jak wspominałam w poprzednich wpisach - ocenianie róż i wybieranie tych najlepszych jest zawsze ciężkim orzechem do zgryzienia. Można zawęzić kryteria biorąc pod uwagę wigor danej odmiany, odporność na warunki atmosferyczne, intensywność kwitnienia, czas utrzymywania się kwiatu lub sam jego wygląd i zapach. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę, że każda odmiana będzie zachowywała się całkowicie inaczej w zależności od ziemi, w której rośnie, stanowiska, na którym jest posadzona czy od podkładki, na której została zaszczepiona. Sporo tych zmiennych. To, że dana różyca będzie bliska ideału w jednym ogrodzie nie znaczy, że u nas nie będzie totalnym nieporozumieniem. Nie ma reguły i już do tego przywykłam. Jeszcze nie trafiła się (chyba) róża, która spełniałaby wszystkie kryteria i stała się ideałem dla wszystkich ogrodników i miłośników.

W tym roku wzięłam więc pod uwagę jedyne słuszne kryterium czyli częstotliwość robienia zdjęć danej odmianie ;) Może i zabawne, ale przecież chęć fotografowania wynika z tego, że róża prezentowała się nienagannie przez większość lub cały sezon. Pewnie nie będzie zaskoczeniem, że wśród niżej wymienionych trzy odmiany trafiły również do Top 10 z 2018 roku.

Tak więc, po tym przydługim słowie wstępu, przedstawiam pięć Miss Foto:

Numer 1: Schloss Eutin

Hodowca: Kordes 2005

Pierwszy raz zdarzyło się, że do grona naj trafiła róża, która jednocześnie miała w ubiegłym roku swój debiut. Posadzona jesienią 2018 r. piekna, zdrowa sadzonka, bardzo szybko zbudowała zgrabny krzew i nie będę przesadzała pisząc, że kwitła jak conajmniej dwuletni krzew. Nie przeszkadzał jej upał, deszcz i fala czarnej plamistości. Kwiaty o delikatnie zmiennej barwie w zależności od pory rouku. Najpierw bardziej morelowe, z czasem delikatnie różowe. Kwitła praktycznie bez większych przerw. Po przycięciu bardzo szybko wypuszczała łodygi z bukietami nowych pączków. Ostatnie kwiaty zostały zniszczone dopiero przez przymrozki. Zimuje bez problemów pod kopczykiem. Jedyny mankament: zapach - ledwo wyczuwalny

Schloss Eutin

Schloss Eutin

Schloss Eutin

Jak się w niej nie zakochać? Jestem niesamowicie ciekawa jak będzie się sprawowała w tym roku. Po takim debiucie moje oczekiwania są na naprawdę wysokim poziomie. Obym nie zapeszyła ;)

Schloss Eutin

Schloss Eutin

Schloss Eutin

Zdjęcie zrobione w październiku. Schloss trzymała klasę do samych przymrozków. 

Schloss Eutin

Numer 2: Crocus Rose

Hodowca: David Austin 2000

Drugi rok z rzędu Crocus Rose na podium, ale jak tej róży nie kochać? Zdecydowanie jedna z najpiękniejszych róż w moim ogrodzie. Czwarty rok na rabacie. Zbudowała duży krzew, zarówno pod względem szerokości jak i na wysokość. Końcem sezonu pędy są sporo wyższe niż sugerowane w szkółkach 1 m (średnia to ok 1.5m). Bardzo ładnie zimuje pod kopczykiem, jako jedna z pierwszych wypuszcza nowe listki i szybko zawiązuje sporo pączków, z których rozwijają się kwiaty o kremowej barwie z delikatnym różowym lub morelowym środkiem. Deszcz nie wyrządza jej większych szkód, jednak ostre słońce powoduje szybkie omdlewanie i osypywanie się kwiatów. Kwitnie do przymrozków. Pięknie pachnie. Mankamenty: zdarza się jej łapać plamistość oraz wspomniana duża wrażliwość na palące słońce. Końcem sezonu dół krzewu jest praktycznie bez liści, co oczywiście nie przeszkadza jej nadal wytwarzać kolejnych i kolejnych pączków kwiatowych :) 

Crocus Rose

Crocus Rose

Crocus Rose

Crocus Rose

Crocus Rose

Crocus Rose

Numer 3: Dieter Muller (Soeur Emmanuelle)

Hodowca: Delbard 2004

Na rabacie od wiosny 2016r. Róża, która miała dosyć ciężkie i trudne początki. I po dwóch latach u mnie przypięłam jej łatkę delikatnej, wymagającej i ogólnie takiej, wokół której trzeba skakać, chuchać albo wręcz nie oddychać. Najpierw krzaczysko bez kwiatów, potem znizszczona mrozem. Okazuje się, że nie zawsze ciężkie początki przesądzają o odmianie. Jak to często bywa - czas i cierpliwość przyniosły efekty. Przez kolejne dwa lata Dieter zajmowała zaszczytne miejsca w czołówce różanych piękności, a trzeba przyznać, że konkurencja to ponad 100 odmian.

Co się tyczy samego krzewu: w ubiegłym sezonie była jedną z najzdrowszych róż w ogrodzie. Zielone liście zachowała aż do przymrozków. Bardzo szybko się rozrasta, ale pokrój ma raczej kolumnowy. Kwitła bardzo często, tworzącbukiety ulokowane na dosyć długich i stabilnych łodygach. Kwiat bardzo mocno wypełniony, elegancki, o niesamowitym kolorze oraz zapachu, który naprawdę intensywnie łapie za nos. Zimuje pod kopczykiem plus okrycie z igliwia. Nie dam jej zmarznąć za żadne skarby ;) Minusy: kwiaty słabo odporne na działanie mocnego słońca. W naszych lipcowych upałach zdarzało się, że opadały po dwóch dniach.

Dieter Muller

Dieter Muller (Soeur Emmanuelle)

Dieter Muller (Soeur Emmanuelle)

Po lewej stronie: Soul, w tle: Ballerina

Dieter Muller (Soeur Emmanuelle)

Zdjęcie z końca września. Nadal kwitnąca, nadal zdrowa.

Dieter Muller (Soeur Emmanuelle)

Numer 4: Ballerina

Hodowca: J. A. Bental 1937

Jak widać na niektórych zdjęciach powyżej, Ballerina była wdzięcznym tłem dla bardziej ażurowych krzewów. W ciągu czterech lat stała się prawdziwym olbrzymem, a jej dzikie zapędy staram się ograniczać bardzo mocnym cięciem. Pod stałą kontrolą sekatora jest krzewem wysokim na około 1.5 m.  Bardziej jednak niż jej  wielkość cenię zdolność ukrzymywania kwiatów i stałość kwitnienia. Ta róża jak już zaczyna kwitnąć to nie przestaje aż do mocnych przymrozków. Przyciąga owady, nie straszny jej deszcz czy ostre słońce, chociaż jesienią kwiaty są intensywniej wybarwione i bardziej różowe. Zdrowiutka, zimuje nawet bez kopczyka. Niestety nie pachnie. Wymaga podpór.

Ballerina

Ballerina

Ballerina

Numer 5: Morden Blush

Hodowca: Marshall 1976

Zakupiona wiosną 2017 roku od razu zyskała sobie moją przychylność dzięki delikatnym kwiatom w kolorze porcelanowego różu. Łodygi dosłownie przewieszały się pod ciężarem kwiatów. Stało się to zarówno plusem jak i minusem tej odmiany. Po pierwszym mocnym deszczu wszystko leżało w błocie i błagało o pomstę do nieba. Dała się jednak poznać jako krzew o nieprzeciętnej sile wzrostu. Kolejne lata wzmocniły łodygi i obecnie problem z leżącymi w kałużach kwiatami został praktycznie wyeliminowany. Wbrew temu co może się wydawać Morden Blush nie jest taka delikatna na jaką wygląda. To jedna z terminatorek, która przetrwa zimę nawet bez kopczyka. Zapach bardzo delikatny, bez szału, ale kwiaty odporne na działania warunków atmosferycznych i zarówno pierwsze jak i kolejne kwitnienia bardzo obfite.

Morden Blush

Morden Blush

Morden Blush

Uff... miniony sezon rozliczony.

W tym roku, tak jak wspominałam, idzie nowe. Przetasowania na rabatach i róże, które (mam nadzieję) godnie zastąpią chorowite niewypały. Najbardziej niecierpliwie czekam na zakupioną jesienią Bathshebę - ach, ten kolor! Poza nią na rabaty trafią J.W. Goethe, Eisvogel, Sharifa Asma, Bouquet Parfait. Dolce Vita i Stephanie Baronin zu Guttenberg. Sprawdzone i często polecane odmiany. Zobaczymy jak będą się sprawować na Podkarpackiej ziemi ;)