Podsumowanie sezonu 2019 cz.2

Chętni na kolejne zdjęcia z minionego roku? Druga część to oczywiście spora dawka róż, ale i jeżówki.. Zobaczcie jak wyglądają rabaty kiedy pozwala się im na swobodne rozsiewanie ;)

 

Myślałam, że druga część pójdzie już gładziutko. Skupiłam się na roślinach, ale nie da się streścić w kilku zdaniach nerwów i łez kiedy wydawało mi się, że nic nie idzie po mojej myśli i każdy projekt upada z powodu braku czasu. Było - minęło. Mam czas na przeanalizowanie błędów i skupienie się na tegorocznych planach.

Oczywiście głównym problemem była susza. Nie mieliśmy takiej posuchy jak w Polsce centralnej, ale rośliny, szczególnie te na podwyższonych rabatach, miały naprawdę gorsze momenty. Nie było sensu podlewać wszystkiego konewką, więc darowałam sobie codzienne kursowanie. Raz w tygodniu organizowałam podlewanie z węża i tym sztucznym deszczem musiał się ogród zadowolić. 

Przez suszę wypadło kilka roślin, które dosłownie marniały w oczach i nawet doraźne podlewanie nie pomagało. Brak wody najgorzej znosiły powojniki. To chyba był najcięższy rok dla tych roślin od kiedy w ogóle są w moim ogrodzie. Morning Sky nie zakwitł wcale, Błękitny Anioł rozwinął miniaturkowe kwiatuszki, a Sweet Summer Love zasechł praktycznie w całości (ku mojej radości odbił końcówką sierpnia). 

Róże trzymały się twardo postanowienia, że trzeba kwitnąć nie zważając na panującą aurę i lejący sięz nieba żar. Zdarzało się, że rozwinięty jednego dnia kwiat już na drugi dzień wyglądał jak przysmażony na patelni skwarek.

Oczywiście lato to nie tylko skwar. Nie da się opisać w kilku słowach zachwytu nad kwitnącymi różami, radości, kiedy okazało się, że siewki jeżówek zrobiły mi niespodziankę i zakwitły w nieoczekiwanych kolorach, tworząc istny stół szwedzki dla pszczół, motyli i naszych ulubionych trzmieli. Nie wspomniałam też o dumie z posiadania, po raz pierwszy, swoich własnych, wysianych od nasionka pomidorów.. mniamm. 

Po przejrzeniu ponad siedmiuset zdjęć z czerwca miało mnie już nic nie zaskoczyć. Jak się okazało lipiec i sierpień mimo uboższego kwitnienia królowych ogrodu dzielnie podtrzymywał poziom i rabaty wcale nie wyglądały na opustoszałe. Kolejny raz wybranie tych kilkudziesięciu, najfajniejszych (moim zdaniem) zdjęć, zajęło mi cały wieczór.  

Zacznę od róży, jednej z tych, które ledwo musnęły się o podium i tytuł Miss Obiektywu ;) Crown Princess Margareta. Prawdą jest, że angielki potrzebują kilku lat na zbudowanie zgrabnego krzewu. Małgorzata rośnie u mnie od jesieni 2016 roku. Ubiegły sezon był tym, który można uznać za jej pokazowy. Zaczęła kwitnąć w czerwcu i z małymi przestojami kwitła aż do przymrozków. Piękna, pachnąca, zdrowa, spora - u mnie przy podporze, przekroczyła 1.6 m Nie mogę się doczekać co pokaże w tym roku.

Crown Princess Margareta

Crown Princess Margareta

Crown Princess Margareta

Skoro jesteśmy już przy angielkach, wśród zaczszytnego grona wyróżnionych należy wymienić Lady of Magginch. Róża, której należy poświęcić naprawdęsporo miejsca, bo w ciągu trzech lat zrobił sięz niej duży, szeroki krzew. Mimo bardzo mocnego wiosennego cięcia zbudowała wysoki na 1,5 m i podobnej szerokości krzak. Pokładała się na wszystkim wokół - szczególnie końcem sezonu.. Koniecznie muszę pomyśleć o jakiejś obręczy dla niej. Kwiaty, jak to u austniek: mocno pachnące i duże, nie choruje i  ładnie zimuje.

Lady of Megginch

Lady of Megginch

Lady of Megginch

Debiuty czosnkowe

czosnek Red Mohikan

Debiut różany: Herzogin Christiana. Kreacja Kordesa z serii Perfuma. Faktycznie zapach przepiękny, ale wygląd też niczego sobie. Kwitła w dwóch większych rzutach. Zawsze bukietami kwiatów. 

Herzogin Christiana

Herzogin Christiana

Debiut nr 2: Wellenspiel, kolejna róża od Kordesa tym razem z serii Marchen Rosen czyli róż baśniowych. Nazwa serii, do której należy ta odmiana mówi chyba sama za siebie. Kwiaty jak malowane, mocno wypełnione, pachnące. Krzew raczej do prowadzenia przy kratkach lub podporach. Mój młodziutki egzemplarz kwitł na trzy rzuty, przy czym ostatnie kwitnienie końcem września było ukoronowaniem całego sezonu. Bardzo długie łodygi z całymi bukietami kwiatów. Niesamowity widok.

Wellenspiel

Wellenspiel

Udało mi się wreszcie wyprowadzić na przyzwoity krzaczek White Gruss an Aachen. Ileż ta róża zniosła zanim dostała odpowiednie warunki do krzewienia się. Jednego roku przemarzła, bo "ktoś" zapomniał ją zakopczykować :P Kolejnej wiosny "ktoś" niechcący wyłamał ją prawie do miejsca szczepienia. Potem dostała do towarzystwa rozplenicę, która totalnie ją zasłaniała. Ostatecznie rok 2019 był rokiem bez większych przygód. Rozplenica zmieniła stanowisko, "ktoś" uważał gdzie stąpa i przypilnował, żeby krzew został szczelnie okopcowany. W końcu doczekałam się ładnych kwiatów.

Gruss an Aachen

Cornelia. Niezmordowana. Kwitnie od czerwca do października. Róża, którą sadzisz i możesz zapomnieć. Nawet kopczyka nie potrzebuje. PACHNIE

Cornelia

First Lady. Niezmiennie zachwycająca.

First Lady

First Lady

Ta sama róża w październikowej odsłonie. Intensywniej różowa, nadal całkiem zdrowa i kwitnąca

First Lady

Guernsey. Zdecydowanie to nie był jej rok. Widać, że susza dawała jej się we znaki, praktycznie cały czas gubiła liście i kwiatów było tyle co na lekarstwo. Początki jednak miała całkiem fotogeniczne

Guernsey

Guernsey

Ascot. Klasa sama w sobie

Ascot

Na koniec różanych piękności zostawiłam odmiany, które nie wiedzą co to wytwarzanie pojedynczych pąków i kwiatów. Grupowe kwitnienie to jest to. Szaleństwo!

Czerwoniasta żarówa - Piano. Sporo osób ma uprzedzenia do czerwonych róż, ale jak tu takiej odmówić uroku... Chyba jedna z piękniejszych w tym kolorze i do tego kwitnie takimi bukietami na jednej łodydze

Piano 

Dla kontrastu różowaśna Mariateresia

Mariateresia

i Kurfurstin Sophie

Kurfurstin Sophie

Rosarium Uetersen - pnąca, która nie ma problemu z przemarzaniem.

Rosarium Uetersesn

Rosarium Uetersesn

Pomponella

Pomponella

Pomponella

Ostatnie, październikowe kwiaty Pomponelli to była prawdziwa gratka dla kogoś kto lubi fotografować

Pomponella

Dopiero przeglądając zdjęcia sprzed kilku lat widzę, jak wszystko ładnie się rozrosło. Zobaczie jak wyglądało lato na rabatach

Lilia Blackout

Nie mogłabym też zapomnieć o moich ukochanych jeżówkach. 

Tym razem tyle ode mnie. Wiem, że kilkanaście zdjęć nie odda klimatu całego sezonu ogrodowego. Stanowią jedynie niewielką część tego, co według mnie było warte uwagi. 

W przygotowaniu różane Miss Obiektywu. Ciekawa jestem czy macie swoje faworytki.. ;)