Październik na tapecie

Nooo.. i popsuł się nam październik, a był już na najlepszej drodze do uzyskania miana najcieplejszego od kilku dobrych lat :P

Dawno nie cieszyliśmy się tak ciepłą jesienią. Sezon ogrodniczy trwa sobie w najlepsze, (mimo dwudniowego przymrozku początkiem miesiąca, który zabił Dalie) róże w rozkwicie, floksy zdążyły wystartować z trzecią serią kwiatów, a niektóre wczesne powojniki postanowiły powtórzyć swoje kwitnienie. Przyznam szczerze, że rozleniwił się człowiek okrutnie przez to całe ciepełko i zamiast sadzić cebule i podsypywać rośliny jesiennym nawozem to siadałam w  wolnych chwilach w ogrodzie i zabierałam się za redukowanie swojego książkowego stosu hańby ;) Dopiero informacje o ochłodzeniu sprowadziły mnie na ziemię i zabrałam się do roboty.

 

Miniony tydzień można opisać jako jesienną gorączkę sadzenia. Wsadziłam czosnek na grządkach, na rabaty poleciały ekspresem wszelkie tulipany, krokusy i pozostałe cebulowe. Rozsypałam nawóz (chyba lepiej późno niż wcale) i przygotowałam miejsce na nowe pannice różane. W międzyczasie spadła na mnie praca, którą odwlekało się w nieskończoność od samiuśkiej wiosny - odmalowanie ogrodzenia.. buuu... Pan Mąż podjął temat podjazdu i nie dało się już omijać wzrokiem spłowiałych i wyniszczonych czasem sztachetek.. Jaka to radość, że dzieciaki już są na tyle duże i  ogarniają do czego służą zdrowe rączki w połączeniu z papierem ściernym :P Analogicznie - zdrowe rączki i pędzel.. Pomocnicy zakasali rękawy i po trzech popołudniach ogrodzenie załatwione. I jeszcze na koniec najbardziej "szałowa" informacja - przyjechała do mnie wymarzona Bathsheba! Jak ja marzyłam o tej róży!! Mam nadzieję, że ta ślicznotka od Austina nie zawiedzie mych oczekiwań. Przeznaczyłam dla niej bardzo ekskluzywne miejsce na słonecznej rabacie. Tak, aby zawsze była w zasięgu wzroku.

Wiecie co podobało mi się najbardziej w tej całej ubiegłotygodniowej krzątaninie? Wszelkie prace typu sadzenie cebulek, wycinanie uschniętych bylin, oświeżenie ogrodzenia, itd. itp. - wszystko w krótkim rękawku. Na spokojnie, bez grubych polarów, bez mżawki i wiatru, który zdziera czapkę, bez szalików i bez chuchania w zmarznięte ręce. W październiku, właściwie końcówką października..Taką jesień to ja lubię. Taką poproszę każdego roku :*

 

Komu jesiennych zdjęć? Świeżutkie, sprzed kilku dni... :D

wrzos

borówka amerykańska

jesienne liście

jesienne liście

jesienne liście

hortensja

hosta funkia

turzyca Carex Graya

powojnik

Herzogin Christiana

Graham Thomas

chmiel Aureus

Rudbekia

Na takich gości w ogrodzie czekamy. W tym roku mam zamiar zrobić własne kule z mieszanką nasion.. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Póki co sikorki wyskubały jeden jedyny słonecznik jakiemu udało się zaowocować, a jak tylko pojawiły się w sprzedaży, dostały pierwszy dzwonek słonecznikowy. Ptaki są już tak przyzwyczajone do naszej obecności, że siadamy w odległości około 2 m, a one nadal przylatują na małe co nieco. Dzieci obserwują i są w siódmym niebie.

sikorka

paproć

Trochę kolorów i kwiecia ;)

jesienne krokusy

powojnik clematis Asao

rozwar 

zawilec mieszańcowy Anemone Margarete

powojnik/clematis Jackmani

Kronprinsesse Mary

Schloss Eutin

Od jutra zapowiadają noce na minusie.. Z czwartku na piątek nawet -7C. Czekają nas ciekawe zdjęcia i pewnie pasowałoby w końcu gromadzić ziemię na kopce dla róż.. Życie :P Nie będzie tak źle. Kilka miesięcy i znowu wiosna :D

Dla zachęty, pierwszy październikowy przymrozek z początku miesiąca

jeżówka

borówka amerykańska