Mary Ann

Róża o mocnym, zdecydowanym kolorze, obok której nikt nie przejdzie obojętnie. Podobno wyglądem przypomina młodszą siostrę Chippendale, jednak dla mnie jej barwa jest o wiele agresywniejsza, a i odporność samej odmiany bije Chippendale na głowę. 

 

Na samym początku trzeba pochwalić systematyczność kwitnienia tej młodej odmiany (Tantau 2012). Róża zaczyna  swój pokaz w czerwcu i kończy dopiero po przymrozkach. Prawdziwa perełka. Kwiaty, ok 8cm  średnicy, zebrane są w bukiety wieńczące każdy pęd. Kwitnie dosłownie bez przerw. Kiedy jeden "bukiet" zamiera, rozkwitają się kolejne, a po obcięciu uschniętego kwiatostanu, jak u hydry, wyrastają kolejne łodyżki zakończone pączkami. Genialna odmiana!

Mary Ann

Czytałam opinie, gdzie problemem był właśnie kolor różycy. Podobno zbyt krzykliwy. Cóż, wszystko to rzecz upodobania i gustu. Moim zdaniem kolor to prawdziwy atut tej odmiany, gdyż intensywnością zapachu niestety nie grzeszy. Mamy więc żarówiasty, bijący po oczach środek plus odbarwiające się na różowo brzegi płatków. Skomponowałam to z kwitnącymi na różowo-fioletowo floksami, irysami, białą gipsówką, białymi dzwonkami brzoskwiniolistnymi i kwitnącymi na jasne kolory różami.. wyszło całkiem nienajgorzej, a Mary Ann stała się świetnym ożywieniem pastelowej rabaty. Szczególnie, że odpowiednio cięta jest raczej niskim krzewem do ok 0,7m wysokości ( na jesień potrafi wytworzyć pędy do 1m lub wyżej)

Mary Ann

Wśród ochów i achów na temat koloru umnkęła mi najlepsza zaleta - odporność na choroby - czarna plamistość, mączniak - od kiedy u mnie rośnie (4 rok) nie zdażyło się, abym musiała interweniować. Czasami nawet mam wrażenie, że róża wygląda jak sztuczna - grube, ciemne i jakby nawoskowane liście i niezniszczalne kwiaty ;) Mrozoodporność - według danych szkółkowych wytrzymuje do -26C, u mnie bezproblemowo zimuje pod kopczykiem.

Mary Ann

Mary Ann

Mary Ann

Mary Ann