Constance Spry

Róża o niewiarygodnie intensywnym zapachu wypełniającym czerwcowy ogród. Urzekająca bezpretensjonalną prostotą i elegancją. Kwitnie tylko raz w sezonie, ale za to jak.. ach.. klękajcie narody - cudo! 

 Oczywiście nie mogło być innej na pierwszym miejscu. Constance Spry, wyhodowana przez Austina i przedstawiona światu w 1961r. Jest to pierwsza róża tego hodowcy, a moim skromnym zdaniem jedna z najpiękniejszych jakie wciąż są w sprzedaży i cieszą się popularnością. 

Constance Spry

Samoobsługowa, nie straszne jej susze, deszcze, mrozy, choroby, totalnie niewymagająca uwagi ogrodnika.. Właściwie nie ma jednego grzechu jaki mogłabym jej wypomnieć. Już nauczyłam się cieszyć oczy jej niepowtarzalnym (dosłownie) majowo-czerwcowym spektaklem kwitnienia. Zaznaczę tutaj, że jest to jedna z najwcześniej kwitnących róż w moim (chyba nie tylko) ogrodzie!

Constance Spry

Tego roku przetrwała mszyce, a wszelkie choróbska omijały ją szerokim łukiem. Wyrosła nad podziw i w przyszłym roku zapewne zachwyci jeszcze bardziej (kwitnie na dwuletnich pędach). 

Constance Spry

Co można o niej napisać dla zachęty? Cóż, najważniejsze dla mnie kryterium spełnia w stu procentach - pachnie naprawdę niebiańsko (jeśli wierzyć producentowi powinniśmy się doszukać aromatu mirry) Kolejnym plusem jest jej mrozodporność. Nie potrzebuje okrywania ani okpcowania. Ładnie przetrwała podkarpackie, mroźne zimy, a według specyfikacji wytrzyma nawet temperatury -29C. Doszukałam się informacji, że w sprzyjających warunkach może dorosnąć nawet do 5 metrów

Constance Spry

Toleruje półcień, a posadzona jako soltier rozrośnie się w piękny krzew o przewieszających się łodygach. U mnie forma pnąca w ciągu 3 lat osiągnęła długość około 3m. Kwiaty pełne i półpełne barwy czystego różu o średnicy ok 10 cm czyli całkiem imponująco jak na różę pnącą. Dodatkowo podczas rozkwitania ukazują się pylniki tworząc naprawdę urocze widowisko i zwabiając owady. 

Constance Spry

W tym roku nie obcięłam praktycznie żadnego przekwitłego kwiatostanu tak więc różyca wzbogaciła się o czerwone owoce, które będa zdobiły krzew nawet zimą.. no chyba, że mamy w okolicy skrzydlate pasibrzuchy ;) W mojej okolicy ptasie szajki to codzienność, dlatego szczerze wątpię, czy uda mi się zrobić ładne zimowe zdjęcia z owocami Constance Spry.

To by było na tyle jeśli chodzi o słowo pisane. Resztą powinny zająć się zdjęcia :)

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry

Constance Spry