Czy to już?

Przyznam szczerze, że po niedawnych zawirowaniach pogodowych ciężko przyjąć do wiadomości, że nareszcie można schować do szafy zimowe płaczsze i cieszyć się słońcem.  Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują jednak, że koniec końców doczekaliśmy się prawdziwej Wiosny. Za oknem pogodnie, temperatura sięgnęła dzisiaj 12 stopni. Najwyższy czas zabrać się solidnie za prace ogordowe..

 

Jak widzicie krokusy rozkwitły się na dobre.. ale ja uwielbiam ten czas - takie maleństwa, a chwytają niesamowicie za serce i powodują mimowolne wygięcie ust w uśmiech. Zaczynają też wychodzić pierwsze byliny, piwonie "świecą" czerwonymi kłami, a różyce wypuszczają coraz większe pączki - niedługo ciężko będzie wejść w rabatowy gąszcz żeby czegoś nie podeptać.

krokusy

krokusy

Tak więc uzbrojona w rękawice, ogromną wolę działania i nowiutki sekator zabrałam się do dzieła. Na sam początek poszły powojniki. Oczywiście przydatna była ściąga, które jak ciąć. Powojniki włoskie (zwykle to te z drobniejszymi kwiatami, bardzo bujnie rosnące) niziutko - ok 30 cm nad ziemią, Pozostałe w zależności od odmiany 100-150 cm. Wczesnokwitnące tniemy najdelikatniej - te właśnie mnie nie lubią, więc problemów z cięciem nie ma - każdego roku padają na uwiąd i zgodnie odrastają każdą wiosną od korzenia..

krokusy

krokusy

Przyszła też kolej na róże. Niby miałam czekać na kwitnienie Forsycji, które jest takim umownym wskaźnikiem cięcia, ale jakoś tak z rozpędu pod nóż poszły różane potwory (Souvenir du Docteur Jamain, Mme Plantier, Alexander McKenzie, Louise Odier i Constance Spry). Przycięłam uschnięte gałązki, przerzedziłam krzewy, zaplotłam nowe pędy aby były ułożone jak najbardziej poziomo (pomaga to w wytwarzaniu większej ilości krótkich pędów kwiatowych, co za tym idzie znacznie wpływa na szaleństwo pierwszego kwitnienia). Nie miałam na tyle odwagi aby przyciąć rabatówki. Jeszcze boję się o wrażliwsze pannice. Nie rozgarnęłam też kopców.. szczególnie, że w pamięci tkwi wciąż żywe wspomnienie z ostatniego załamanie pogody ( przez trzy dni miałam -10C) Chyba dla własnego zdrowia psychicznego wolę odczekać jeszcze tydzień :). Niech się to wszytko wyklaruje. Przecież zaledwie wczoraj przez całe przedpołudnie sypał śnieg. Jeszcze przyjdzie czas na róże. Teraz można skończyć wycinanie zeszłorocznych suszek, a w międzyczasie podziwiać krokusy, póki są. Jeśli wierzyć prognozom końcem tygonia temperatury mają zbliżyć się do 20C. Niestety takie ciepło spowoduje, że krokusowy spektakl będzie wyjątkowo intensywny, ale też bardzo krótki..

krokusy

krokusy Ruby Giant

Muszę wam jeszcze sprzedać newsa, bo niby taka drobnostka, a cieszy niesamowicie. Pisałam już wcześniej, że u mnie z metrażem bardzo kiepsko, więc nowe rabaty raczej nie wchodzą w grę. Okazuje się jednak, że zaistniała pewna sytuacja i grzechem byłoby jej nie wykorzystać. Tak więc powstaje przedłużenie najstarszej rabaty, zmiana jej kształtu aby bardziej wpasowała się w nowe założenia. Będziemy wyginać ją w delikatny łuk. Łuk, który pasuje czymś obsadzić :D Hurraa!! Czeka mnie wybieranie, planowanie, komponowanie, zamawianie i sadzenie.. Najlepszy wiosenny prezent jaki mogłam sobie wymarzyć :)

krokusy

bocian

Zobaczcie jaka mnie dzisiaj niespodzianka spotkała przy przycinaniu wszelakiego ogrodowego suszu ;) 

 

 

Jeśli ktoś nie ma jeszcze dosyć krokusowych fot zapraszam do siebie na facebooka :)