Nasza Zima zła...

To wcale nie tak, że wraz z pierwszym śniegiem ogrodnik zapada w sen zimowy. Nie ma takiej opcji. Przecież zima potrafi być niesamowicie malownicza, poza tym ktoś musi trząść się ze strachu przy każdej obniżce temperatur :D

 

Jakoś tak wyszło w tym roku, że moje różyce dostały do obrony przed zimnem jedynie małe kopczyki z ziemi. W ubiegłym roku nawet otulenie agrowłókniną okazało się niewystarczające.. nie wiem więc co mnie opętało, że zostawiłam agro w spiżarce. Leży sobie i niby czeka na przymrozki, ale co się będziemy oszukiwać- gdyby teraz przyszły prawdziwe mrozy daję sobie rękę uciąć, że nie odważę się brodzić w śniegu i dopiero kombinować z opatulaniem różyc... Od dwóch dni sypie śnieg więc już pozamiatane. Oby temperatury nie zechciały poszaleć. Póki co mamy pięknie i śnieżnie. Róże okopcowane, budleje podwiązane - są zbyt ktruche na pozostawienie ich na pastwę ciężkiego śniegu, trawy mocno związane - kot i tak zrobi swoje i wszystko "ułoży" po swojemu. Pozostaje nam czekać i podziwiać.

Aronia w tym roku została zebrana jedynie z części krzewu. Pozostałe owoce posłużą jako karma dla ptaków.

Hortensja Annabelle. Mimo kiepskiego miejsca przez cały sezon dawała rade. Pasuje mi ogarnąć dla niej bardziej reprezentatywne miejsce - sam tył rabaty zdecydowanie nie pozwala jej "zaistnieć", a przecież można ją podziwiać również w zimowej odsłonie.

Miechunka w sprzyjających warunkach rozrasta się na potęgę. Kto ma jakieś cenne rośliny w pobliżu proszony jest o szczególną uwagę. U mnie bez szału. Dałam jej prawie niemożliwe do zagospodarowania miejsce, a ona mimo wszystko wdzięcznie rośnie i zawsze obrodzi kilkunastoma lampionami.

Bardzo jestem ciekawa jak obecną zimę zniesie moja sfatygowana lawenda. Poprzednia zima wyrządziła naprawdę sporo szkód w lawendowym obrzeżu. Przez cały sezon, mimo mocnego cięcia nie udało mi się uzyskać ładnych pełnych kształtów. Dziury po wymarzniętych gałązkach straszyły i niemiłosiernie kuły w oczy..

Warto wstrzymać się z jesiennym obcinaniem czy usuwaniem przydługich pędów powojników. Powojnik bylinowy Sir Trevor Lawrence, (mimo, że corocznie odbija od korzenia) pozostawiony na podporze zdobi przez całą zimę.

Moje ukochane róże.. Część zdążyła już ładnie zasnąć, część uparcie wierzy, że zdoła kwitnąć przez całą zimę ;) 

Rosa Rugosa. Nie dość, że zakwita zawsze jako pierwsza to jeszcze daje tyle radości w postaci owoców. W tym roku Pan Mąż przegapił moment zbiorów i zamiast nalewki mam plener fotograficzny

Byle do wiosny.. albo chociaż do przełomu stycznia i lutego. Zaczniemy wtedy zakupowe szaleństwo na przedsprzedażach no i oczywiście czekają nas pierwsze wysiewy. 

Trzymajmy się cieplutko i trzymajmy kciuki za temperatury.. -10 to max na co mogę się zgodzić :P