Pierniczenie ;)

Idealne, sprawdzone w boju, mniamuśne, korzenne, na prawdziwym miodzie, leżakujące i niekoniecznie bożonarodzeniowe.. pierniczki 

 

Wieki mnie nie było, ale prawda jest taka, że czas leci jak szalony, a te kilka dni na przełomie kwietnia i maja okazały się być prawdziwym wrzodem na.. petunii :P Teraz wreszcie życie wraca do jako takiej normy, o ile życie może być normalne z czwórką żywiołowych dzieciaków... Na przebłaganie mam świetny i sprawdzony przepis na pierniczki. Ktoś powie, że na głowę kobieto upadłaś - w maju pierniczki trzaskać, ale jak trzeba to i w maju się piecze. Okazja była nie byle jaka, bo I Komunia mojego jedynego (póki co ;)) męskiego potomka.  

Wszystko zaczęło się od pomysłu na fajne ciasteczka z podziękowaniami dla gości. Takie wiecie- ładnie przyozdobione, zapakowane w celofanik lub pudełeczko z tasiemką.. och jak ja lubię takie drobiazgi.. Pomysł kotłował się w głowie i podczas planów na tort nadal gdzieś tam siedział między przepisem na krem a biszkoptami ;) i wreszcie stwierdziłam, że damy rade. Znajdziemy czas w napiętym grafiku przedkomunijmych prób. Jakoś to zrobimy mimo ospy panującej u nas od marca (bo przecież nie mogli wszyscy naraz chorować i trzeba to sobie porozkładać paskudztwo w czasie :D ) No, jak już ja nie zrobię to kto? I tak temat  uroczych ciasteczek został "klepnięty". Tyle tylko, że takie ciasteczko maślane niby smaczne i niczego sobie, ale spójrzmy prawdzie w oczy - jak długo takie ciasteczko będzie pyszne i świeżutkie? Ano kilka dni. Potem kamień. I wtedy przyszły mi do głowy świąteczne pieniczki. Pierniczki poleżą nawet z pół roku (sprawdzone i testowane). Upiekłam. Przystroiłam. Zapakowałam. Była nawet chwila samozachwytu :D

Przepis dostałam kiedyś od znajomej z FO. Tak więc wg mojego przepiśnika:

Pierniczki od Renzal

(ogromna porcja dla całej rodziny.. piszę całej i mam na myśli naprawdę CAŁEJ: z babciami, dziadkami i ciociami, i wujkami, i kuzynostwem.. słowem - róbcie z połowy porcji.. no chyba, że robimy zapas na najbliższe kilka tygodni)

 

Składniki:

5 jaj

0,5 kg cukru

1,5 kg mąki

0,5 kg miodu

0,5 kg tłuszczu

0,5 łyżki sody

1 proszek do pieczenia

5 dkg kakao

5 dkg przyprawy do piernika

1 łyżeczka zmielonego cynamonu

1 łyżeczka zmielonych goździków

 Wykonanie:

Połowę cukru rozpuścić/podgrzać do uzyskania złotego koloru. Pozostałą część ubić z jajkami. Gdy cukier jużsię rozpuści dodać tłuszcz i miód. Chwilę podgrzewać do całkowitego połączenia składników. Delikatnie przestudzić.

Do miski wsypać mąkę, kakao, przyprawy, sodę, proszek - do tego dodać przestudzoną masę i ubite jajka. Wszystko dobrze wyrobić, przełożyć do miski i przykryć ściereczką. Odstawić w chłodne miejsce na minimum tydzień.

Ciasto rozwałkowywać na grubość ok 0,5 cm. Piec w 170C ok 10-15 min. 

Pierniczki wychodzą pulchne, ale po ostudzeniu twardnieją, dlatego trzeba je wykonać kilka - kilkanaście dni przed podaniem.. chociaż.. będąc szczerą.. dla moich dzieci stopień twardości nie miał znaczenia. Zaraz po upieczeniu zajadali się chrupiącymi piernikami :) 

Smacznego :)

A na sam koniec pchwalę się jeszcze tortem. Miało być prosto i bez masy cukrowej. Angielskie torty powoli opuszczają salony ;) Tak więc jest pyszny biały ganache, żywe kwiaty i makaroniki homemade :)

Tort Pierwsza Komunia